Lato
spakowało swoje rzeczy i umknęło na drugą półkulę, zostawiając za sobą chłodne
podmuchy wiatru i kałuże złotych liści. Dlaczego, mimo że uwielbiam jesień, nie
mogę przejść nad tym do porządku dziennego? Tak samo jak nad tym, że tydzień
temu kupione klapki a’la birkenstocki, będą musiały poczekać na późną wiosnę? Niestety.
Jutro znowu Kraków; powolne wracanie do studenckiej codzienności, długich
godzin spędzonych w Polskimbusie, nocy nie przespanych z tęsknoty za Jego
ramionami.
To "Niestety" dotyczyło klapek czy Krakowa?
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam to miasto.
Dotyczyło końca lata. Osobiście Kraków lubię, ale dużo mniej niż kiedy w nim nie mieszkałam.
UsuńA w jesieni odnajdujesz jakieś piękno?
UsuńOczywiście, przecież napisałam, że ją uwielbiam! Plus te cudowne kolory, wieczory spędzone z kocem, ciepłą herbatą oraz migoczącymi świeczkami to dla mnie niejakie wyobrażenie bezpieczeństwa. Po prostu miałam gorszy dzień, bardzo nie chciałam wyjeżdżać.
UsuńNiestety wszystko, co dobre szybko się kończy...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że jednak nie wszystko, co dobre. To byłoby okropne! Od zawsze wierzę, że to co dobre i piękne może trwać wiecznie.
Usuńech, też tęsknię za latem. uwielbiam tę porę roku. <3
OdpowiedzUsuńi cudowna sentencja w tytule, też czasami bez powodu lubię tak posmucić. :P
Niekoniecznie bez powodu. Jest to bardzo oczyszczające i na dłuższą metę zawsze wychodzi na korzyść. Nie ma ludzi, którzy są weseli i pogodni bez przerwy.
Usuńwszystkim nam się teraz ten czas zaczyna i szczerze, też nie umiem do tego przywyknąć. Jakoś tak... ciężko wczuć się w tę polska jesień.
OdpowiedzUsuńJestem zmarzluszkiem i najbardziej dotkliwy był dla mnie drastyczny spadek temperatur.
UsuńKraków jest cuuudowny - jestem w nim zakochana :)
OdpowiedzUsuńJesień to nie jest zbyt dobra pora.
OdpowiedzUsuń