A marzenia? O czym teraz najbardziej
marzysz?
Chciałbym móc doświadczyć takiego momentu: mam
osiemdziesiąt lat, jestem spełnionym, szczęśliwym staruszkiem, spaceruję po
parku w pogodny jesienny dzień (pora nie jest najistotniejsza). Obok idzie ona, splatając palce swojej dłoni z moimi. Banalne,
prawda? To moje jedyne, niemożliwe do spełnienia, marzenie.*
Nie będę się rozpisywać, po prostu napiszę, że będę i Ty dobrze o tym wiesz
OdpowiedzUsuńWiem i bardzo doceniam Twoją obecność, niezmiennie od lat, M.
UsuńZaintrygowałaś mnie tym krótkim wstępem. Swoją drogą genialny i czekam już na pierwszy rozdział (:
OdpowiedzUsuńPrologiem bym tego nie nazwała, a raczej krótkim wstępem. Te jednak mają to do siebie, że zachęcają do pozostania na stronie jednocześnie zmuszając do zastanowienia się o czym będzie dalsza część, a wizji są tysiące.
OdpowiedzUsuńZ chęcią dowiem się jak piszesz, bo tutaj tego nie widać :)
Pozdrawiam ciepło
PS Dziękuję za komentarz. Zapewniam Cię jednak, że niektórzy wiedzą czym jest papeteria i potrafią usiąść i przelewać myśli na papier z czego się ogromnie cieszę :3
Prolog jest dla mnie niejako właśnie wstępem, który ma zaciekawić i trochę oddać ducha dalszej opowieści. Każdy interpretuje go na swój własny, indywidualny sposób i o to właśnie mi chodziło.
UsuńSerwus, tu pieriestrojka z czarnych-gestwin-wojny. Hm, w sumie nie mam zwyczaju od razu komentować przeczytanych tekstów, ale Twój jest na tyle krótki, że mogę mu poświęcić parę minut. :D
OdpowiedzUsuń"Paryż płonie", awww. Bardzo dobry adres i chciałabym wiedzieć, co się za nim kryje. Osobiście wolę, gdy autor przed rozpoczęciem publikacji opowiadania dodaje jakieś informacje o blogu, nawet krótki opis, żebym mogła się zorientować, czy mnie to interesuje, czy warto zostać i przeczytać. U Ciebie brak jakiegokolwiek zarysu i nie mam pojęcia, czy zaserwujesz mi romansidło czy obyczajówkę, czy jakiś dramat, a może jednak nie, kryminał albo pseudofilozoficzną powiastkę a'la Coelho. Nie oczekuję jakiegoś długiego wywodu, a jedynie kilku słów zarysowujących tę historię i zachęcających do czytania.
Na temat stylu wypowiedzieć się szerzej nie mogę. Prolog napisałaś poprawnie, żadnych kwiatków żeś nie posadziła, chwała. Podoba mi się wtrącenie w nawiasie - szalenie lubię tego typu zabiegi! Sza-le-nie.
I intryguje mnie, dlaczego to marzenie jest niemożliwe do spełnienia. :3
Będę obserwować w nadziei, że wkrótce pojawi się dłuuuuugi pierwszy rozdział! Kłaniam się :D
Po pierwsze dzięki za odwiedziny u mnie:)
OdpowiedzUsuńZgadzam się panią wyżej, szkoda, że oprócz prologu nie dałaś jakiegoś punktu zaczepienia, bo ten wstęp jest na tyle krótki, że trudno coś sensownego napisać. Takim razie czekam na pierwszy rozdział, aby dowiedzieć się, dlaczego to marzenie nie może być spełnione :)
Pozdrawiam!
W odpowiedzi na ten i powyższy komentarz; jestem minimalistką, więc postanowiłam zrezygnować z wszelkich dodatkowych zakładek i odnośników. Będzie to historia obyczajowa, okraszona romantyzmem, skupiona głownie na psychice i przeżyciach wewnętrznych bohaterów.
UsuńPo przeczytaniu tak krótkiego prologu, nie mogę napisać zbyt wiele, jedyne co da się zauważyć to to, że temat jest baaardzo niebanalny. To wielki plus. No bo kto teraz pisze o staruszkach? Większość historii jest przecież o nastolatkach. Po za tym, tak jak osoby wyżej zastanawiam się czemu owe marzenie nie może zostać spełnione. Na pewno będzie ciekawie :)
OdpowiedzUsuńNie będzie to opowieść o starszych ludziach, jest to marzenie pewnego mężczyzny, który chciałby dożyć, przeżyć taki moment, etap w życiu.
UsuńPięknie tu u Ciebie - pod względem graficznym, jak i "technicznym", nazwijmy to. Doskonale wiesz, że bardzo lubię to, co wychodzi spod Twoich palców. To się nigdy nie zmieni, wierz mi - za bardzo siedzę w takiej stylistyce i wrażliwości, co tu dużo mówić. Ubolewam, że osób takich jak Ty jest mało - lub ja nie umiem ich szukać.
OdpowiedzUsuńZaskoczyłaś mnie: tym blogiem, tą historią. Nie mam pojęcia, jak zamierzasz pokierować losami bohaterów, jak ich wykreować, ale jestem przekonana, że ta historia nie będzie, jak mówisz, relaksem wakacyjnym - przynajmniej nie dla mnie. Mam nadzieję, że dla Ciebie również, bo bardzo nie chcę znów się z Tobą żegnać, choćby tylko tutaj, w tej "branży".
Życzę Ci, żebyś pokochała tę historię i tych bohaterów - bo tylko to (nie my, czytelnicy) da Ci siłę, by wracać tu co jakiś czas i spisywać ich losy do końca. Nawet jeśli pewnego dnia miałabyś uciec, schować się w zaciszu własnego pokoju i wrócić po roku, tak jak ja. Pokochaj ich, niech żyją w Twojej głowie własnym życiem.
Będę (nie)cierpliwie wyczekiwać kolejnych skrawków tej historii,
Aillie
Ty i M. jesteście ze mną od samego początku, bardzo się cieszę, że i tutaj także was nie zabrakło, A.
UsuńBardzo ciekawe, choć krótkie. Ale to właśnie takie prologi lubię najbardziej *.* Czyżby narratorem miał być mężczyzna? W dodatku to będzie chyba historia miłosna. Nie będę się rozpisywać, bo póki co nie znam zarysów opowiadania, ale napewno będę od czasu do czasu odwiedzać Twój blog.
OdpowiedzUsuńA tak na marginesie: co oznacza "Paryż płonie"? Może chodzi o to, że płonie z miłości? Ach, tyle niedomówień, dlatego czekam na ciąg dalszy ;*
Pozdrawiam.
PS. Tak tylko informuję, że dodaję się do obserwatorów ^.^
krótko, może nawet za bardzo, ale zaciekawia, więc czekam na więcej!
OdpowiedzUsuńRaz, plus za szablon, który mi majlogowy minimalizm przypomina.
OdpowiedzUsuńDwa, plus za adres. Ładne blogowe adresy zawsze mnie cieszą.
Trzy, pokrętny plus a nawet minus za to, że nic nie wiemy. Bo to w sumie fajne, odmienne od obecnych blogowych trendów. Pytanie tylko czy sam ten skąpy prolog (którego w zasadzie prologiem bym nie nazwała) zapadnie ludziom w pamięć na tyle, żeby chcieli tu zostać, gdyby nie zostali przyciągnięci Twoimi komentarzami. Moim zdaniem nie, ale to moje zdanie. Niemniej jednak całość jest pociągająca, nutka tajemnicy splata się za te ręce z odpływającymi oparami banału, zobaczymy jak to połączysz i co z tego wyjdzie. Lubiłabym dodać sobie do zakładek nowy porządny blog z ładnym opowiadaniem obyczajowo-romantyczno-psychologicznym, naprawdę, mam w związku z tym nadzieję, że wrzucisz część pierwszą na tyle szybko, cobym zaintrygowania całością nie straciła i o blogu nie zapomniała i upewniła się, że całość porządną można spokojnie nazwać.
O tekście sensu stricto, który wisi do tej pory się nie wypowiem, bo te dwa zdania na krzyż nie mówią mi nic, powiem więc w zamian, że podoba mi się kolor tła.
A jeszcze, bo oczywiście przejrzałam natychmiast wszystkie komentarze - wisi gdzieś coś Twojego?
W blogosferze nie ma już nic mojego. Odeszłam ponad rok temu po dość podejrzanym zajściu, pisząc sobie w tym czasie jedynie do plików i w kalendarzu. Szkoła zwyciężyła, odwlekając znacznie mój powrót i wróciłam dopiero teraz, ciesząc się najdłuższymi wakacjami w historii.
UsuńKrótki prolog, lecz bardzo intrygujący. Gdyby go było znacznie więcej, to prawdopodobnie strasznie przezywałabym, że to koniec. Ale dobrze, że się skończyło,b o teraz nie mogę się doczekać rozwinięcia opowiadania.
OdpowiedzUsuńHistoria będzie na prawdę ciekawa i wciągająca. Zobaczymy, jaki los zgotowałaś swoim bohaterom:)
Dziękuję za komentarz u mnie;)
Krótki, ale treściwy prolog. W sumie jeszcze nie wiadomo, o co chodzi, ale dzięki temu jestem bardziej zaintrygowana. Mogę mieć jedną, małą uwagę? Nie będzie to przytyk, ani nic z tych rzeczy. "(pora nie jest najistotniejsza)" - trochę mi to jakoś nie gra... Może zastąp "najistotniejsza" (chyba poprawna forma brzmi - najbardziej istotna, swoją drogą) słowem "istotna"? To jedyne "ale" jakie mam. I to nie jest złośliwa uwaga, bo prolog mnie zaciekawił i czekam na rozdział pierwszy, o którym chciałabym, żebyś mnie poinformowała :)
OdpowiedzUsuńMój błąd xD Sprawdziłam i niepotrzebnie zwracałam uwagę. Przepraszam :)
UsuńProlog jest niesamowicie interesujący. Chcę więcej ;)Nie mogę się doczekać pierwszego rozdziału.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam !
Hm, dość krótki ten prolog, jednak jest to jeden z takich, które mimo minimalistycznej objętości, mają w sobie to coś. :)
OdpowiedzUsuń"ona" pod tym słowem kryje się prawdopodobnie wszystko. wiem tylko, że czas zmienia ludzi. i choćby miałaby być "ona", to i tak nie będzie już tą samą osobą.
OdpowiedzUsuńchoć... też bym chciała. cholernie boję się starości. samotności z nią związanej. znikasz, mimo że wciąż oddychasz. stajesz się niedostrzegalny dla oczu, mimo że wciąż trwasz.
Historia niespełnionej miłości? Romans? Cóż prolog krótki, wprowadzenie, ale jednocześnie słowa są lekkie i intrygujące, więc wystarczy tylko poczekać... Ogromnie mnie ciekawi cóż może się za tymi zdaniami kryć;)
OdpowiedzUsuń[dzikie-anioly]
Hm, niespełniona miłość. A co to jest tak właściwie niespełniona miłość?
Usuń